O autorze
Od 7 lat zajmuję się szeroko rozumianą komunikacją. Doświadczenie zdobywałem przy projektach z obszaru public relations i social media. Obecnie pracuję w agencji marketingu zintegrowanego Mind Progress Group, gdzie specjalizuję się głównie w działaniach z obszaru content marketingu i public relations.
Odpowiadam również za projekty wizerunkowe agencji i jej promocję. Jestem także koordynatorem cyklu konferencji Marketing Progress oraz projektów edukacyjnych w jego ramach i redaktorem naczelnym kwartalnika o tej samej nazwie, uznanego za najlepszy tytuł elektroniczny w 2016 roku - według jury Konkursu Biuletynów Firmowych 2016. Zajmuję się także promocją wydarzenia oraz odpowiadam za agendę spotkania.
Publikuję regularnie w mediach branżowych m.in. w Marketing w Praktyce, Brief, Interaktywnie.com czy Marketer+. Jestem autorem najlepszego tekstu w kategorii: marketingowej, w ramach Festiwal Dobrego Contentu - edycja I. Mam też przyjemność prowadzić zajęcia we wrocławskim oddziale Uniwersytetu SWPS na specjalności "Kreowanie mediów". Od kilku lat regularnie występuję jako prelegent podczas konferencji Internet Beta.

StART of publicity – o public relations w komunikacji start-upów, cz. I

Od kilku lat w Polsce panuje moda na robienie start-upów. Twórcy powołują firmy do życia, szukają modeli biznesowych, poszukują kapitału, poznają także siebie, swoje możliwości i ograniczenia, mocne i słabe strony przedsięwzięcia czy nadrabiają braki w praktycznej wiedzy dotyczącej przedsiębiorczości. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na promocję i chwalenie się swoimi osiągnięciami? Przecież start-upy mają niejednokrotnie problem z przebiciem się ze swoją ofertą do szerszego grona odbiorców. Dlaczego tak się dzieje? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ przyczyn jest co najmniej kilka.

PR ma słaby PR
Czytając media poświęcone start-upom, co jakiś czas pojawiają się porady mówiące o tym, jak skutecznie dotrzeć ze swoimi projektami do szerszego grona odbiorców przy użyciu public relations. Wiele z nich zawiera bardzo dobre studia przypadków, mające zainspirować twórców do kreatywnego działania. Niestety, jak pokazuje rzeczywistość, twórcy rzadko korzystają z tych inspiracji. Co jest tego powodem? PR nie ma ostatnimi czasy zbyt dobrej prasy. Na minionej konferencji Internet Beta, podczas jednego z wystąpień, padły nawet słowa o tym, że PR jest nieprawdziwy. Na taki stan rzeczy wpływa kilka czynników. Jeden z nich dotyczy problemów z pomiarami jego skuteczności, a mianowicie pokazaniem, ile firma, która inwestuje w PR, zyskuje na tym działaniu. Stąd przedsiębiorstwa, nie tylko start-upy, jeśli dysponują budżetem na promocję, wolą przeznaczyć pieniądze na reklamę, którą da się precyzyjnie zmierzyć. Stawiają raczej na działania komunikacyjne, które mogą ustawić w rzędy cyfr i włożyć w tabelę, bazując tym samym na wizerunku zaklętym w liczbach. Wpadają jednocześnie w pułapkę złudnych wskaźników. Potwierdza to raport „Efektywny marketing a skuteczna sprzedaż”, według którego na wykorzystanie PR-u w swojej komunikacji stawia w Polsce co dwudziesta polska firma. Zdecydowanie wyżej są oceniane działania, których skuteczność można konkretnie zmierzyć. A problemem PR-owców jest to, że nie wszystkie z ich działań da się w prosty sposób przełożyć na cyfry i wskaźniki, które tak jak w przypadku rozwiązań e-marketingowych czy social mediowych, pozwalają na precyzyjną ewaluację i ocenę skuteczności.



Inny czynnik wiąże się z niewłaściwym wykorzystaniem PR-u jako narzędzia. Zdarza się, że przekonanie o wysokiej jakości produktu bądź usługi funkcjonuje tylko w oczach twórców. Start-upowcy wychodzą więc z informacjami do szerokiego grona, bez jakichkolwiek założeń komunikacyjnych ani bez gotowej polityki informacyjnej. Działają doraźnie. Tak użyty PR, który dmucha na chwilę balonik, nie pomoże na długo utrzymać się w powietrzu.

Znam pojęcie, ale…
Ale czy jest aż tak źle ze znajomością narzędzi PR wśród start-upowców? Jak pokazują cyfry płynące z ankiety „Świadomość narzędzi public relations wśród twórców polskich startup-ów”, 95% ankietowanych wie, czym jest PR, 88% uważa za konieczne stosowanie tego narzędzia w komunikacji (95% w ujęciu długofalowym), a 92% z nich widzi specjalistę od PR-u w swoim zespole. Niemniej jeśli przejdziemy do konkretów, okazuje się, że start-upowcy wśród najczęściej wymienianych narzędzi public relations wskazują: media społecznościowe (w domyśle social PR), networking i stronę www.

Patrząc przez pryzmat definicji , żadna z wymienionych kategorii nie dotyczy PR-u. W pełnym sensie wspomniane elementy służą budowaniu relacji, ale w mikroskali, nie dbają o szerokie publicity. Poza tym łączy ich jedna wspólna cecha. Są dość bezpieczne w użyciu i dają możliwość dość precyzyjnej kontroli. Idąc tropem tych bezpiecznych rozwiązań, warto zadać sobie pytanie, skąd takie zachowawcze rozwiązania wśród polskich start-upowców? Może twórcy, którzy mają problem z przebiciem się do szerokiego grona odbiorców nie potrafią chwalić się swoimi rozwiązaniami? Na to pytanie odpowiem w drugiej części rozważań na temat public relations w komunikacji start-upów.
Trwa ładowanie komentarzy...